Nie szemrajcie

Nie szemrajcie

Chcesz zmienić coś w swoim życiu, w życiu swojej parafii, w relacjach w pracy lub gdziekolwiek indziej? Mam na to prostą receptę. A właściwie dwie. Pierwsza to: „przestań szemrać i narzekać”, a druga to: „zacznij od siebie”. Dodałabym jeszcze trzecią: „w każdym położeniu dziękujcie” (1 Tes 5, 18). Dotyczą one każdego z nas, bez wyjątku. Trzy proste zasady, które wprowadzają pokój, jedność i szczęście. Dzięki nim, wszystko wydaje się być prostsze, ludzie lepsi a świat bardziej przychylny.

Najbardziej niepokojące jest szemranie i narzekanie tych, którzy szemrać nie powinni. Szefów w pracy na swoich przełożonych wobec podwładnych, księdza na innych księży wobec wiernych, ojca i matki na siebie nawzajem w obecności dzieci. Narzekanie i biadolenie odbiera autorytet narzekającego i wprowadza niepokój. Odbiera motywację. Do bycia dobrym pracownikiem (bo skoro źle się dzieje i sam szef o tym mówi, to po co się starać?), dobrym katolikiem (jeśli w kościele widoczny jest podział i brak wspólnoty, to po co do niego chodzić? i kogo w ogóle słuchać), posłusznym dzieckiem (troska i łzy rodziców wzbudzają w dzieciach strach, odbierają poczucie bezpieczeństwa i mogą prowadzić do buntu przeciw czemukolwiek). I chyba nie ma nic gorszego, gdy narzekający używa w tym wszystkim koronnego argumentu, że to w zasadzie wina podwładnych, wiernych, dzieci, że tak źle się dzieje.

Każdą z powyższych sytuacji doświadczyłam osobiście i żadna z nich nie dała mi powodu do radości. Wręcz przeciwnie. Wzbudzała frustrację, gniew i lęk. Godziła w poczucie własnej wartości i odbierała chęci do budowania jakichkolwiek przedsięwzięć na skale. Bo skoro im się nie udaje…

Kochani! Przełożeni w pracy, Pasterze w kościele, Rodzice… nie narzekajcie! Nie szemrajcie… Nie poddawajcie w wątpliwość autorytetu kogoś innego, tylko dlatego, że grzeszy inaczej niż my…

Bardzo mądrze prośbę tę spisał ks. Jan Twardowski w swoim wierszu pt. „Kiedy mówisz”:

Nie płacz w liście
nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka – to otwiera okno
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz

Jeśli by tak każdy z nas, każdy bez wyjątku, zastosował te treści we własnym życiu, to życie stałoby się takie proste!… Postarajmy się, żeby to był nasz obowiązek.

Starajmy się zmieniać świat od siebie. Przestańmy narzekać i róbmy dobrze to, do czego zostaliśmy powołani. Nie wyciągajmy drzazgi z oczu tych, którzy naszym zdaniem to powołanie realizują źle. Bo Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha” (J 3, 8). Nie do każdego trafiają koniecznie te i tylko te formy realizacji powołania, którymi inni żyją. Wiele razy doświadczyłam, że nawet podczas homilii i czytania Ewangelii na Mszy Św. do każdego z nas trafia inne Słowo. To, które jest nam w danej chwili potrzebne. Podobnie jest w naszych wspólnotach i relacjach z ludźmi. Mówmy im o Bogu a nie szemrajmy o Nim.

Nie ma nic gorszego, jak usłyszeć nauczyciela w szkole na lekcji, narzekającego na innego nauczyciela, a w pracy szefa, który z kolei narzeka na swojego szefa. W kościele ta zasada działa tak samo. Nikt nigdy nie zbuduje swojego autorytetu niszcząc autorytet własnej matki. Tej dosłownej i tej danej nam z racji wykonywanego powołania.

Kochani, jeśli chcemy zmienić świat, zacznijmy od nas! Bądźmy dobrymi mężami i żonami, przykładnymi rodzicami, a w pracy dobrymi pracownikami. Starajmy się być pobożni w życiu i kościele, i nie piętnujmy zła mówiąc o nim, ale walczmy z nim własną życiową, moralną postawą. Dużo racji miał bł. ks. Jerzy, mówiąc: „zło dobrem zwyciężaj”. Nie kalajmy własnych gniazd – rodzin, miejsc pracy, parafii. A jeśli widzimy w nich krzywdę i niesprawiedliwość, to nie szemrajmy o tym, lecz wykorzystajmy wszystkie narzędzia, które mamy, do ich rozwiązania. Według hierarchii w każdym z tych miejsc, w posłuszeństwie złożonym naszym postanowieniom i ślubom, oraz w pełnej pokorze.

A wtedy nasze wspólnoty znowu zaczną się być pełne i Bogiem silne…